-To całkiem miłe dzieciaki. Mam nadzieję, że się polubicie. Bardzo
ważne jest pierwsze wrażenie. Po prostu się uśmiechaj, m'kay? - powiedział
szkolny psycholog.
Był chudy, miał dużą głowę i często powtarzał "m'kay".
Dziwny facet.
Weszliśmy do sali. Większość osób była wesoła i rozgadana.
Czułem się niezręcznie - myślę, że trochę tu nie pasuję.
-Dzieci - powitajcie waszego nowego kolegę - powiedział mój
wychowawca, pan Herbert Garrison.
Jest mężczyzną w średnim wieku. Ma czarne okulary, siwe włosy, a na
jego prawej ręce znajduje się pacynka, która, jak się później dowiedziałem,
nazywa się Mr. Hat.
-Przedstaw się klasie - nakazał mi.
-Aiden Thompson - powiedziałem cicho.
Po chwili dłuższego milczenia dodał:
-Wasz kolega przeprowadził się tu z Colorado Springs.
Nauczyciel wskazał mi wolną ławkę.
Usiadłem na swoim miejscu i położyłem obok plecak. Oparłem się na
łokciu i uważnie rozejrzałem się po pomieszczeniu. Klasa jest całkiem
zróżnicowana.
Jest tutaj między innymi chłopak o czarnej karnacji, dziewczyna o
brzydkich, czerwonych włosach, chłopak o kulach, a także taki co jeździ na
wózku, kilka osób nosi czapki. Siedzę obok dość otyłego kolesia, który ciągle
drze się na gościa w zielonej uszance, pokazując wszystkim dookoła, jakim jest
antysemitą. Pierwsza lekcja minęła dość szybko.
Posiłki wydaje czarnoskóry, olbrzymi facet w białym fartuchu i czapce kucharskiej. Jedzenie jest w miarę smaczne.
Podczas obiadu blondynka z mojej klasy do mnie zagadała, ale jakoś
nie miałem ochoty rozmawiać.
***
Po zajęciach, przed szkołą otoczyła mnie mała grupka
uczniów.
Byli to Stan Marsh, Kenny McCormick, Kyle Broflovski i Eric
Cartman, o tych dwóch ostatnich wcześniej już wspomniałem.
-Cześć, Nowy - powiedział Eric.
-Mam na imię Aiden - odparłem cicho.
-Lubisz „Terrance'a i Philip'a”? - zapytał mnie Stan.
-Tak, nawet bardzo. Widziałem każdy odcinek.
-Powinieneś nam zazdrościć, idziemy jutro do kina na "Asses Of Fire 3"! - mówiąc to, Cartman zamachał mi przed nosem biletami na film.
-Przestań, grubasie! - zdenerwował się Kyle, po czym zwrócił się do mnie:
-Butters miał z nami iść, ale dostał szlaban. Może poszedłbyś z nami? Bilet by się chociaż nie zmarnował.
-No nie wiem.
-Napisz do mnie, jeżeli się zdecydujesz - powiedział Stan.
Wymieniliśmy się numerami telefonów i rozeszliśmy się.
***
Gdy
wszedłem do domu, poczułem cudowny zapach kurczaka. Poszedłem szybko na górę,
do swojego pokoju, by zostawić plecak i cofnąłem się na parter. Zastałem mamę w
kuchni. Robiła obiad. Ma ciemne włosy, niebieskie oczy oraz szczupłą sylwetkę.
To świetna i bardzo pozytywna kobieta. Niestety jest dla mnie zbyt czuła i
nadopiekuńcza, w końcu mam już 10 lat! Powinno się mnie traktować z powagą!
-Cześć, synku! - powitała mnie. Jak było w szkole?
-Nie jest najgorzej. Mam już kilku kolegów. Mój wychowawca jest całkiem miły, ale wydaje mi się, że czasem sam nie wie, co mówi.
-A dziewczyny z klasy?
-Jakaś blondyna do mnie zagadała na stołówce, ale była dość dziwna. Uprzedzając Twoje pytanie - nie podoba mi się żadna.
Ona tylko pokiwała delikatnie głową.
-Żałuję, że zjadłem obiad w szkole, bo ten pewnie będzie lepszy...
-Nic do stracenia - zostawimy Ci trochę, może wieczorem zjesz.