wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 1.

-To całkiem miłe dzieciaki. Mam nadzieję, że się polubicie. Bardzo ważne jest pierwsze wrażenie. Po prostu się uśmiechaj, m'kay? - powiedział szkolny psycholog.
Był chudy, miał dużą głowę i często powtarzał "m'kay". Dziwny facet.
Weszliśmy do sali. Większość osób była wesoła i rozgadana.
Czułem się niezręcznie - myślę, że trochę tu nie pasuję.

-Dzieci - powitajcie waszego nowego kolegę - powiedział mój wychowawca, pan Herbert Garrison.
Jest mężczyzną w średnim wieku. Ma czarne okulary, siwe włosy, a na jego prawej ręce znajduje się pacynka, która, jak się później dowiedziałem, nazywa się Mr. Hat.

-Przedstaw się klasie - nakazał mi.

-Aiden Thompson - powiedziałem cicho.

Po chwili dłuższego milczenia dodał:

-Wasz kolega przeprowadził się tu z Colorado Springs. 

Nauczyciel wskazał mi wolną ławkę. 
Usiadłem na swoim miejscu i położyłem obok plecak. Oparłem się na łokciu i uważnie rozejrzałem się po pomieszczeniu. Klasa jest całkiem zróżnicowana.
Jest tutaj między innymi chłopak o czarnej karnacji, dziewczyna o brzydkich, czerwonych włosach, chłopak o kulach, a także taki co jeździ na wózku, kilka osób nosi czapki. Siedzę obok dość otyłego kolesia, który ciągle drze się na gościa w zielonej uszance, pokazując wszystkim dookoła, jakim jest antysemitą. Pierwsza lekcja minęła dość szybko.

Posiłki wydaje czarnoskóry, olbrzymi facet w białym fartuchu i czapce kucharskiej. Jedzenie jest w miarę smaczne.
Podczas obiadu blondynka z mojej klasy do mnie zagadała, ale jakoś nie miałem ochoty rozmawiać.

                                                                   ***
Po zajęciach, przed szkołą otoczyła mnie mała grupka uczniów. 
Byli to Stan Marsh, Kenny McCormick, Kyle Broflovski i Eric Cartman, o tych dwóch ostatnich wcześniej już wspomniałem.

-Cześć, Nowy - powiedział Eric.

-Mam na imię Aiden - odparłem cicho.

-Lubisz „Terrance'a i Philip'a”? - zapytał mnie Stan.

-Tak, nawet bardzo. Widziałem każdy odcinek.

-Powinieneś nam zazdrościć, idziemy jutro do kina na "Asses Of Fire 3"! - mówiąc to, Cartman zamachał mi przed nosem biletami na film.

-Przestań, grubasie! - zdenerwował się Kyle, po czym zwrócił się do mnie:

-Butters miał z nami iść, ale dostał szlaban. Może poszedłbyś z nami? Bilet by się chociaż nie zmarnował.

-No nie wiem.

-Napisz do mnie, jeżeli się zdecydujesz - powiedział Stan. 
Wymieniliśmy się numerami telefonów i rozeszliśmy się.

                                                                    ***
 Gdy wszedłem do domu, poczułem cudowny zapach kurczaka. Poszedłem szybko na górę, do swojego pokoju, by zostawić plecak i cofnąłem się na parter. Zastałem mamę w kuchni. Robiła obiad. Ma ciemne włosy, niebieskie oczy oraz szczupłą sylwetkę. To świetna i bardzo pozytywna kobieta. Niestety jest dla mnie zbyt czuła i nadopiekuńcza, w końcu mam już 10 lat! Powinno się mnie traktować z powagą!

-Cześć, synku! - powitała mnie. Jak było w szkole?

-Nie jest najgorzej. Mam już kilku kolegów. Mój wychowawca jest całkiem miły, ale wydaje mi się, że czasem sam nie wie, co mówi.

-A dziewczyny z klasy?

-Jakaś blondyna do mnie zagadała na stołówce, ale była dość dziwna. Uprzedzając Twoje pytanie - nie podoba mi się żadna.

Ona tylko pokiwała delikatnie głową.

-Żałuję, że zjadłem obiad w szkole, bo ten pewnie będzie lepszy...

-Nic do stracenia - zostawimy Ci trochę, może wieczorem zjesz.